Ksišżka
Komisarz Maciejewski. Morderstwo pod cenzurą.
data wydania:
23 listopada 2007
ISBN: 9788360504956
cena: 24,99 zł
wymiary: 125 x 195
liczba stron: 320
oprawa: miękka ze skrzydełkami
Bo dobry policjant z Lublina wygląda, jakby nie wyglądał, albo wygląda jak bandyta. Tudzież jak alfons.
9 listopada 1930 r. serce Lublina pika jeszcze rytmem starego flegmatyka, gdy bestialsko oprawiony trup naczelnego "Głosu Lubelskiego" pobudza je do poziomu palpitacji. Komu podpadł znany z ciętego języka pismak? Włoskiej mafii czy komunistycznej międzynarodówce? A może to robota satanistów, którzy podobno odprawiają czarne msze w cukierni Semadeniego? A może zlecenie dał konkurencyjny "Kurier Lubelski"?
- A niech to wszystko jasny szlag!!! Trup niemal w święto narodowe, jakby roboty było mało! Od dwóch dni harcerze na Placu Litewskim ryczą, że "Maszerują strzelcy..."!
Tajniacy Zygi ruszają w miasto. Trop wiedzie ich przez eleganckie pokoje hotelu "Europa", meliny ferajny z Kośminka, podłe speluny i burdele na Żmigrodzie,
by nieoczekiwanie runąć w wiekowe staromiejskie podziemia.
Ta sprawa musiała mieć drugie dno! Ale żeby od razu trzecie i czwarte?
Po lekturze Wrońskiego Lublin już nigdy nie będzie zwykłym miastem...
Recenzje
2007-10-09
Oto kryminał retro, w którym wciągająca historia nie ustąpiła miłości autora do jego miasta. Bohater – a wraz z nim czytelnik – nie szuka zatem pretekstu, by pospacerować uliczkami Lublina, śledztwo samo go wciąga w najciemniejsze zaułki. A że kryminalna zagadka obmyślona jest sprawnie i wielopoziomowo, nie ma czasu się nudzić. Polecam!
Jakub Ćwiek, autor „Liżąc ostrze”
2007-12-09
Świetna książka na długie, zimowe wieczory
Pisząc swoją opinię o kryminale, należy wiedzieć, czego oczekuje czytelnik po tego rodzaju lekturze. Myślę, że chce tajemnicy, którą powoli, nieśpiesznie odkrywa przed nim autor, barwnych postaci z krwi i kości i wreszcie poczucia humoru, błyskotliwego dowcipu, który dodaje smaku, pozwala odreagować nieciekawą, często przygnębiającą rzeczywistość. Dodać do tego wartką akcję i kryminał gotowy. Recepta prosta, wykonanie trudniejsze, czego przykładem są liczne "gnieciuchy" literackie, nieciekawe, pełne papierowych postaci, przewidywalnej akcji i tła bez wyrazu.
2007-12-19
Lublin, to piękne, magiczne miasto, w którym zakochałem się ongi od pierwszego wejrzenia, do tej pory nie dorobił się żadnej mrocznej, literackiej tajemnicy. Na szczęście dzięki Marcinowi Wrońskiemu ta biała plama na kryminalnej mapie została wypełniona. I to w jakim stylu!
Osoby pojawiające się na kartach książki Wrońskiego są świetnie naszkicowanymi postaciami z krwi i kości.
2007-12-28
"Komisarz Maciejewski" nie jest dziełem debiutanta. Marcin Wroński dał się już poznać jako pisarz z otwartą głową i wielką dbałością o każdy szczegół. Myślę, że można nazwać go pisarzem perfekcjonistą. Intryga, postacie, sceneria, historyczność - każda scena jest dopracowana i stanowi przyjemność samą w sobie.
2008-01-04
„Pan Teofil dostał w profil”. Kto by pomyślał, że celny i uszczypliwy tytuł artykułu z pewnego wydania lubelskiego dziennika z lat trzydziestych stanie się iskrą, która zapłonie po latach wyraźnym płomieniem. Nawet sam Marcin Wroński, wtedy student przeglądający archiwum w celach naukowych, nie podejrzewał, że tamten i wiele innych artykułów z kroniki policyjnej przyczyni się do powstania kryminału, którego akcja będzie ściśle związana z Lublinem sprzed lat.
2008-01-08
Owszem, Marek Krajewski, pionier i weteran na tym polu, przeniósł do nas ów schemat precedensowo, i nawet, po kanonicznej Śmierci w Breslau udało mu się w sequelu brawurowo ją złamać: w Końcu świata w Breslau rozbuchał postaci, poszedł w skrajny dramat kilku równoległych, odarł je przy tym z papierowej masy na rzecz rzeczywistej krwistości. Potem już jednak trzymał się bliżej debiutu i, moim okiem, nie sięgał już tak wysoko. Następcy Krajewskiego, rodzący się regularnie i z głośnym krzykiem, zbyt zaufali chyba w atrakcyjność samego sztafażu retro, by próbować go odświeżać, poprzestając na przenoszeniu urobionego już, niepokornego bohatera do kolejnych, rodzimych miast-pomników. Bo w każdym, jak wiadomo, tkwił nie odkryty dotąd potencjał.
2008-01-21
Nie lubię kryminałów i nawet wiem dlaczego. Te, z którymi miałem do czynienia zawsze dzieliły się na dwie kategorie: pierwsza, to taka, w której po przeczytaniu 30 stron nawet ci mniej rozgarnięci wiedzą, kto jest zabójcą. Drugi typ natomiast cechuje to, że prawda o zabójcy okazuje się tak zaskakująca, że aż żal człowieka bierze na myśl, ile bezsennych nocy i pogryzionych piór (lub klawiatur) musiał poświęcić autor, by wymyślić coś tak absurdalnego. Po przeczytaniu Komisarza Maciejewskiego okazało się jednak, że muszę zweryfikować swój światopogląd i stworzyć trzecią grupę, mianowicie grupę kryminałów po prostu bardzo dobrych.
2008-01-24
Pan Teofil dostał w profil, czyli przygód komisarza Maciejewskiego część pierwsza
I oby nie ostatnia! Komisarz Maciejewski Marcina Wrońskiego to lekka, dobrze napisana powieść kryminalna. Jest tu wszystko: i ciekawa, niebanalna intryga, i wyrazisty, wzbudzający sympatię szorstki podkomisarz, grandziarskie środowisko Lublina lat trzydziestych ubiegłego wieku, ciekawe tło historyczno-obyczajowe i doskonały humor.
2008-01-25
Lublin, lata 30. ubiegłego wieku. Pewnego dnia we własnym mieszkaniu bestialsko zamordowany zostaje redaktor poczytnego dziennika. Miasto huczy od plotek – zamordowali go żydzi, komuniści, a może gazetowa konkurencja? Pewien trop może wskazywać także na satanistyczną sektę… Rozwiązać zagadkę ma komisarz Maciejewski. Zyga Maciejewski. Nieogolony drągal ze złamanym nosem, bardziej przypominający bandytę niż policjanta. Czy Zyga i jego tajniacy odkryją, kto kryje się za bulwersującą lublinian zbrodnią?
2008-03-07
W styczniu 2006 roku Marek Krajewski otrzymał Paszport „Polityki” za rok 2005. W uzasadnieniu jury usłyszeć można było słowa, że cykl powieściowy o Eberhardzie Mocku z Breslau udowadnia, że „polski autor potrafi napisać kryminał na wysokim poziomie” [1]. Wydarzenie to jest ważnym momentem w perypetiach polskiej powieści detektywistycznej. Wrocławski pisarz wypromował jedno z najdonioślejszych zjawisk najnowszej polskiej kultury masowej. Na dobre rozpędził modę na polski kryminał, zwłaszcza ten posługujący się sztafażem historycznym [2].
2008-03-19
Kryminał należy bez wątpienia do najbardziej popularnego, ale i najbardziej wyeksploatowanego gatunku literatury rozrywkowej. Jest to także najbardziej skodyfikowany gatunek, mający jasno określone reguły i sposób prowadzenia narracji. Akcja rozwijać się musi w kierunku ustalenia, kto jest sprawcą przestępstwa. Głównym bohaterem jest osoba prowadząca śledztwo, a podstawowym tematem – zbrodnia, stanowiąca zagadkę do rozwiązania. Kryminał oferuje rodzaj intelektualnej łamigłówki: czytelnik wraz z bohaterem poszukuje sprawcy.
2008-08-04
Z przyjemnością odwiedziłam Lublin. Kiedyś zachwyciłam się uroczymi uliczkami, a teraz wędrowałam z komisarzem przez różne dzielnice miasta, miasta w roku 30 XX wieku.
Komisarz Maciejewski, policjant o dobrej opinii i wyglądzie bandziora, zajmuje się morderstwem dokonanym na redaktorze lokalnej gazety, a później skupia się na kolejnym morderstwie, którego ofiarą padł cenzor. Plotki mówią, że w piwnicach zamku znaleziono wielki żydowski skarb, a dyrektor największego banku w Lublinie odmawia rozmów z policją. Czy Maciejewskiemu uda się połączyć te, zdawałoby się odległe od siebie, sprawy?
2008-08-13
Komisarz Maciejewski, trzydziestoparoletni policjant z Lublina, bardziej przypomina złodzieja lub mordercę, niż stróża prawa. Wiedzie skromne życie, oszczędza na biletach autobusowych, ale ostatni pieniądz wyda na papierosy. Nie stroni też od alkoholu, ale jak sam mówi, czasami jest to konieczne by zdobyć informacje w śledztwie. Maciejewski to symbol przedwojennego Lublina. Dzięki niemu poznajemy klimat ówczesnego miasta i jednocześnie rozwiązujemy zagadki kryminalne.
2008-08-18
[Czytając "Komisarza Maciejewskiego"] Można chodzić po Placu Litewskim, na którym niespodziewanie natykamy się na prawosławną cerkiew, można zjeść obiad w restauracji hotelu Europa, można przemykać się po bramach Bronowic i Kośminka, spacerować po ulicach żydowskiej dzielnicy i po drodze spotkać młodych Żydów spieszących do dopiero co wybudowanej Jesziwy!
2008-08-28
Jeżeli lubicie kryminały retro w stylu Lewnadowskiego czy Krajewskiego to na pewno wam się spodoba. Ja mam tylko jedno zastrzeżenie: za mało opisów Lublina, który jako miasto miał być jednym z głównych bohaterów. Poza tym łyknąłem przez jedną noc. Warto.
2008-09-04
Listopad 1930. W Lublinie brutalnie zamordowany zostaje redaktor jednej z lokalnych gazet. W ciągu kolejnego tygodnia giną jeszcze trzy osoby, a tylko niechlujny, nie stroniący od alkoholu podkomisarz Maciejewski widzi jakiś nieuchwytny detal, który łączy ze sobą wszystkie te zgony.
Zabierając się za „Komisarza Maciejewskiego” Wroński miał na uwadze fakt, że nie powstał jeszcze żaden kryminał rozgrywający się na ulicach dawnego Lublina, choć jest to jedno z garstki miast, w których zachowały się „Księgi złoczyńców” – kroniki lokalnych przestępstw.
2008-10-21
Były bokser, szef wydziału śledczego policji, ostro pociąga z butelczyny, ale jednocześnie jest bezkompromisowym gliniarzem. Z niejednego pieca chleb jadł. Byle co nie jest w stanie go zdziwić i przestraszyć. Tym razem staje przed prawdziwym wyzwaniem. Będzie musiał wykazać się nie lada siłą charakteru.
2008-12-10
Przez oba kryminały Marcina Wrońskiego [u. 1968, kilkanaście lat temu publikował opowiadania w zinie "Mała Ulicznica" - przyp. red.] przeleciałem ekspresem. odium, jakim snobulcy obłożyli dany gatunek luzuje autorów, zwalnia z obowiązku artystowskiego nadymania się, gorączkowego usiłowania wybicia na formalne nowatorstwo, mendralizowania. I jeśli autor nie jest grafomanem, a natomiast obdarzony jest iskrą bożą, może z czytelnikami fajnie, po ludzku tekstem swoim niezobowiązująco porozmawiać, pod pretekstem wciskania mrożących krew sensacyjnych bałachów. Wroński jest w tym świetny.
2008-12-19
W książkach Krajewskiego czy Wrońskiego miasto służy autorom do budowania obrazu przeszłości, tym atrakcyjniejszej, że całkowicie odmiennej od tego, co znamy dzisiaj. Opowiadają o świecie, który nie ma kontynuacji: nie istnieje ani niemiecki Breslau, ani wielokulturowy Lublin, którego jedną trzecią ludności stanowili Żydzi. Byli wśród nich nie tylko kantorzy synagog, kupcy i rabini, ale także złodzieje, prostytutki, sutenerzy. W najnowszym tomie „Komisarz Maciejewski. Kino Venus” znajdziemy międzynarodowy gang żydowskich sutenerów Cwi Migdal, który handlował kobietami.
2009-01-14
W 1999 r. były wykładowca uniwersytecki Marek Krajewski odniósł wielki (jak na polskie warunki) sukces kryminalno-historyczną powieścią Śmierć w Breslau. Powieść, łącząca w sobie mocną (i dość makabryczną) intrygę kryminalną ze wzorowanym na filmach noir dusznym klimatem przedwojennego Wrocławia, doczekała się w ciągu następnych lat czterotomowej kontynuacji. Sukces cyklu o przygodach Eberharda Mocka zaowocował też falą epigonów, którzy w podobnej konwencji (ale z rozmaitym skutkiem) sięgnęli po historyczne realia – czy to Warszawy, czy to Krakowa. W końcu także Lublin doczekał się „swojego” kryminału retro. Lokalnej ciekawostki, czy regionalnego produktu eksportowego?
2009-07-15
Jest w naszym mieście pewien młody człowiek, Marcin Wroński się zwie, który kocha Lublin i ma fantastyczny dar pisania takich książek, które czytelnika wsysają i wsiorbują. Jego książki bierze się do ręki i odkłada dopiero po dotarciu do ostatniej strony. A w dodatku to znakomita lektura na lato - bo to kryminały. A ich "wartość dodana" polega na tym, że akcja osadzona jest w Lublinie, i to w latach trzydziestych.
































