Recenzja
- Pokój do wynajęcia
Antologie opowiadań mają to do siebie, że przynajmniej teoretycznie jest duża szansa na to, że każdy czytelnik mniej więcej zainteresowany daną tematyką znajdzie w nich coś dla siebie. Tak samo jest oczywiście w przypadku drugiego tomu antologii opowiadań grozy wydanej przez Red Horse. Wstęp do pierwszej części napisał Jarosław Grzędowicz, do drugiej - Łukasz Orbitowski. Szkoda, że nazwisko Orbitowskiego nie jest już tak bardzo wyeksponowane jak Grzędowicza, ale za to okładka drugiego tomu jest według mnie ciekawsza, więc nic straconego. Chociaż z drugiej strony tak widoczne sławne nazwiska mogą wprowadzić w błąd nieobeznanego czytelnika, który na pierwszy rzut oka będzie sądzić, że autorem książki jest Grzędowicz albo Orbitowski.
Ciekawe, że zarówno w pierwszym jak i w drugim tomie antologii powtarza się kilka nazwisk. Na szczęście opowiadania tych autorów są dobre i fakt ten pozwala mi wyciągnąć wniosek, że dostali się do drugiego tomu z powodu lepszego warsztatu, czy pomysłu, a nie z braku większej konkurencji.
Wstęp Łukasza Orbitowskiego jest na tyle entuzjastyczny, że daje czytelnikowi wiarę w to, iż gatunek traktowany przez polskich autorów po macoszemu ma szanse na to, by dorównać tytułom zagranicznym. Opowiadania są różnorodne, zarówno tematycznie jak i pod względem długości. Zdarzają się miniatury, które klimatem prześcigają utwory dłuższe, ale i długa forma pozwala niektórym autorom na rozwinięcie skrzydeł i wciągnięcie czytelnika w swój świat.
Opowiadania nie mogły uciec od pewnej przewidywalności fabuły. O ile jest to zrozumiałe w przypadku miniatur, o tyle niektórzy autorzy dłuższych form zdają się stąpać wygodnie po przetartych ścieżkach gatunku. Bo las obowiązkowo jest mroczny i nieprzyjazny, uśmiech dziwny, a mieszkanie podejrzanie tanie. Zakończenie, które mogłoby być niejednoznaczne i przez to pobudzić wyobraźnię czytelnika, nagle otrzymuje konkretną i jedynie słuszną interpretację. Cieszy mnie jednak, że nie za każdym razem tak jest. Czasem autor podtyka czytelnikowi fałszywy trop, który zdaje się być doskonałym rozwiązaniem zagadki, czasem zakończenie jest doskonałe i pozostawia w czytelniku świadomość dobrze spędzonego czasu.
Właśnie takie zaskakujące zakończenie można spotkać w opowiadaniach Adriana Miśtaka, Pawła Dałka, Krzysztofa Gonerskiego, czy współpracy Kyrcz i Radecki. Pomysłem i ciekawym podejściem do kwestii grozy wyróżnia się „Kraina” Sebastiana Imielskiego, „Październikowa opowieść” Daniela Grepsa, czy „Nie oglądaj się za siebie” Marka Sobolewskiego. Najbardziej klasyczne wydają mi się oba utwory „historyczne”, czyli „Stary las” Agnieszki Majchrzak i „Cena sztuki” Marcina Kryszczuka, przy czym drugie opowiadanie czyta się przyjemniej, narracja prowadzona jest jednostajnie, co pasuje do opisywanego świata.
(...)
źródło: Inken, Paradoks.net.pl
Ciekawe, że zarówno w pierwszym jak i w drugim tomie antologii powtarza się kilka nazwisk. Na szczęście opowiadania tych autorów są dobre i fakt ten pozwala mi wyciągnąć wniosek, że dostali się do drugiego tomu z powodu lepszego warsztatu, czy pomysłu, a nie z braku większej konkurencji.
Wstęp Łukasza Orbitowskiego jest na tyle entuzjastyczny, że daje czytelnikowi wiarę w to, iż gatunek traktowany przez polskich autorów po macoszemu ma szanse na to, by dorównać tytułom zagranicznym. Opowiadania są różnorodne, zarówno tematycznie jak i pod względem długości. Zdarzają się miniatury, które klimatem prześcigają utwory dłuższe, ale i długa forma pozwala niektórym autorom na rozwinięcie skrzydeł i wciągnięcie czytelnika w swój świat.
Opowiadania nie mogły uciec od pewnej przewidywalności fabuły. O ile jest to zrozumiałe w przypadku miniatur, o tyle niektórzy autorzy dłuższych form zdają się stąpać wygodnie po przetartych ścieżkach gatunku. Bo las obowiązkowo jest mroczny i nieprzyjazny, uśmiech dziwny, a mieszkanie podejrzanie tanie. Zakończenie, które mogłoby być niejednoznaczne i przez to pobudzić wyobraźnię czytelnika, nagle otrzymuje konkretną i jedynie słuszną interpretację. Cieszy mnie jednak, że nie za każdym razem tak jest. Czasem autor podtyka czytelnikowi fałszywy trop, który zdaje się być doskonałym rozwiązaniem zagadki, czasem zakończenie jest doskonałe i pozostawia w czytelniku świadomość dobrze spędzonego czasu.
Właśnie takie zaskakujące zakończenie można spotkać w opowiadaniach Adriana Miśtaka, Pawła Dałka, Krzysztofa Gonerskiego, czy współpracy Kyrcz i Radecki. Pomysłem i ciekawym podejściem do kwestii grozy wyróżnia się „Kraina” Sebastiana Imielskiego, „Październikowa opowieść” Daniela Grepsa, czy „Nie oglądaj się za siebie” Marka Sobolewskiego. Najbardziej klasyczne wydają mi się oba utwory „historyczne”, czyli „Stary las” Agnieszki Majchrzak i „Cena sztuki” Marcina Kryszczuka, przy czym drugie opowiadanie czyta się przyjemniej, narracja prowadzona jest jednostajnie, co pasuje do opisywanego świata.
(...)
źródło: Inken, Paradoks.net.pl


















