Recenzja
Philip B. Kerr - Marcowe fiołki
Ponieważ Six z tylko sobie wiadomych przyczyn nie chce angażować w sprawę policji, zatrudnia Gunthera, który – podając się za wysłannika towarzystwa ubezpieczeniowego – w oficjalnej wersji ma odkryć jedynie przyczyny pożaru. Wkrótce pojawi się także drugi zleceniodawca, a mianowicie sam Göring, którego zaniepokoiło nagłe zniknięcie wspólnika, niejakiego von Greisa, znanego zarówno z homoseksualnych upodobań, jak i specyficznej profesji – otóż był on szantażystą wysokiej klasy, działającym dla samego Göringa. Jak nietrudno się domyślić, rozwiązanie tychże zagadek okaże się nie tylko trudne, ale i niezwykle ryzykowne. Tym bardziej, że zaangażuje się w nie także Gestapo, bezwzględnie kontrolujące całe miasto i wykluczające z jego społeczności mniej wygodne jednostki.
Marcowe fiołki Philipa Kerra to bez wątpienia świetny kryminał, którego akcja przynosi niejedno zaskoczenie. Szybko przestaje być wiadomo, kto tak naprawdę po czyjej stoi stronie i o jaką stawkę toczy się gra. Całość została nasycona owym mrocznym magnetyzmem, który do ostatniej chwili trzyma w napięciu i nie pozwala choćby domyślić się, w jaki sposób losy bohaterów potoczą się dalej. Sprytnie utkana fabuła pozostawia wiele miejsc niedookreślonych, a wiele faktów wciąż niedopowiedzianych, choć ani na chwilę nie opuszcza nas przekonanie, że wszystko ma tu swoje uzasadnienie i zostało dobrze przemyślane i dopracowane. Już sama kreacja świata przedstawionego nie pozostawia nam złudzeń co do jakości lektury – bohaterowie zostali skrojeni niemal bez zarzutu, włącznie z tymi epizodycznymi. Nie ma tu miejsca na postacie puste, przegadane czy papierowe, każda z nich doskonale demaskuje reprezentowane przez siebie środowisko, wzbogacając charakterystykę tego nietuzinkowego miasta.(...)


















