Recenzja
Philip B. Kerr - Marcowe fiołki
Fragment: "Dziwniejsze rzeczy zdarzały się już w ciemnych snach Wielkiego Przywódcy... Tamtego ranka zobaczyłem na rogu Friedrichstrasse i Jägerstrasse, jak dwóch facetów z SA zdejmuje ze ściany budynku czerwoną gablotę „Stürmera”. „Der Stürmer to antysemicka gazeta wydawana przez pierwszego żydożercę Rzeszy, Juliusa Sterichera. Widok wystawianych w tych gablotach na wpół pornograficznych rysunków, przedstawiających aryjskie dziewice nie mogące wyrwać się z objęć długonosych potworów, ma przyciągać uwagę mniej rozgarniętych czytelników i wzniecać falę słusznego gniewu. Szanujący się ludzie nie zwracają na nie uwagi. Cóż się dziś stało, że tych dwóch drabów z są kładzie gablotę na pace ciężarówki gdzie leży już wiele innych? Widać, że nie bardzo przykładają się do swojego zadania bo parę gablot jest już potłuczonych.
W godzinę później zobaczyłem jak ta sama para zdejmuje kolejną spośród Stürmerkästen wiszącą dotąd na przystanku tramwajowym przed ratuszem. Tym razem podszedłem do nich i spytałem, co robią...."
„Marcowe Fiołki” to powieść otwierająca serię czarnych kryminałów o Bernim Guntherze, ukazujących czytelnikowi niezwykły obraz III Rzeszy u narodzin jej potęgi i po jej upadku. Jako ciekawostkę warto wspomieć, iż terminem „marcowe fiołki" określano karierowiczów NSDAP w latach trzydziestych ubiegłego wieku.


















