Recenzja

Dziennik Literacki o Ogniu i wodzie

Pauline Rowson - Ogień i woda



Strażak Jack Bartholomew ginie w trakcie akcji gaszenia pożaru w starym opuszczonym budynku portowego miasta. Pogrążona w żałobie rodzina próbuje pogodzić się z jego odejściem, lecz pomimo świadomości niebezpieczeństwa, jakie niesie wykonywany przez niego zawód, jest jej niezwykle trudno. Tymczasem wieloletni przyjaciel Jacka, artysta-malarz, Adam Greene, otrzymuje nietypową przesyłkę. Niepozorną pocztówkę z pożegnaniem wysłaną w dniu śmierci przyjaciela przez… niego samego. Zaszyfrowana wiadomość sugeruje, że pożar, w którym zginął Jack nie był przypadkowy. Ktoś czyhał na jego życie. Tylko komu mogłoby zależeć na śmierci niepozornego strażaka? Słuchaj morza, Adam, w morzu znajdziesz wszystkie odpowiedzi. Malarz postanawia dotrzeć do prawdy i, nieświadomy ryzyka, rozpoczyna własne prywatne śledztwo. Z dnia na dzień zostaje wplątany w niezwykle niebezpieczną grę rozgrywającą się na najwyższych szczeblach. Grę, w której stawką jest jego własne życie…

Ogień i woda to piąta powieść w dorobku pisarki, podobnie jak poprzednie, osadzona w urokliwych okolicach Portsmouth. Choć właściwie od innych kryminałów autorki różni ją to, że niemal stanowi pean na cześć wyjątkowości krajobrazu wybrzeża południowej Anglii. Miłość Rowson do morza jest tu bowiem wszechobecna, a zwłaszcza przejawia się w rozlicznych opisach marynistycznych (a jakże!) obrazów Adama. Prywatne żaglówki zacumowane jedna przy drugiej, przystrojone setkami kolorowych flag trzepoczących na wietrze wśród want i fałów. Elegancja i majestat wysokich, smukłych jachtów, uwijające się łodzie, okręty marynarki wojennej, statki z całego świata. I ta mała turystyczna łupinka podskakująca na lazurowych falach pomiędzy promem z wyspy Wright a jakimś poduszkowcem. Morze i wybrzeże stają się więc pełnoprawnym bohaterem powieści. Barwnym i nie mniej złożonym niż sam Adam.

Powieści Pauline Rowson są do siebie niezwykle podobne, zarówno jeśli chodzi o konstrukcję fabuły, jak i o kształt sylwetki głównego bohatera. Pisarka buduje bowiem postaci w oparciu o pewną koncepcję, która zakłada mocne powiązanie bohatera z jego własną przeszłością. Adam Greene, rozwiązując zagadkę śmierci przyjaciela, zmaga się z własnymi demonami z przeszłości – tragicznie zmarła przyjaciółka, załamanie psychiczne, patologiczne relacje rodzinne… Niewielu bohaterów Rowson cieszy się szczęśliwym i uporządkowanym życiem osobistym. Zdrady, nieporozumienia, skrywane tajemnice… Osobowości postaci są bardzo złożone – wielowymiarowe i niejednoznaczne – a dzięki temu niezwykle wiarygodne, niemal rzeczywiste. I co ważne, ich motywacje nie są przewidywalne, a ten brak elementarnej dla czytelnika-detektywa wiedzy, dodaje powieści dodatkowej pikanterii. Podobnie zresztą jak niesamowite tempo akcji i zaskakujący rozwój wypadków. Każdy kolejny krok Adama doprowadza go do coraz to nowych faktów, a te, zebrane razem, składają się na zdumiewający obraz rozwiązania zagadki. Frapujące, pozornie otwarte zakończenie jest obok drobiazgowego opisu strażackiej społeczności niewątpliwym atutem tej książki. Zresztą, tych atutów jest całe mnóstwo. O czym czym prędzej polecam się przekonać!

 

 

Recenzja: Anna Kutrzuba, Dziennik Literacki

Kryminalistyka Grabarz Polski Paradoks Dziennik Literacki Kalio czyta
Konflikty Prowincjonalne Nauczycielstwo Gildia Modowo Swiat ELit
Arsenał Secretum Fashion Doctors Przy Kominku Arena Horror
Zbrodniawbibliotece Matras Creatio.art.pl Unreal Fanatsy